Championship Bowling

Trudno ocenić, czy to ludzkie lenistwo, czy coś zupełnie innego, jednak praktycznie każdy sport pojawił się także w swojej wirtualnej odsłonie (w domyśle – ludzie wolą siedzieć z padem, niż brać się za aktywność fizyczną). Pomijając flagowe serie konkretnych dyscyplin, spora większość to raczej niszowe tytuły dla pasjonatów, które raczej trafiają do dość wąskiego grona. Chyba nie popełnię wielkiego faux pas, jeśli stwierdzę, że podobnym sportem są również kręgle. Na pewno bardziej popularne niż przed laty, ale znowu nie tak bardzo, by kręgielnie pękały w szwach.

Na NES-ie pojawiła się niewielka produkcja, która koncentruje się właśnie na tej dyscyplinie. Championship Bowling zostało wydane w 1989 roku przez Romstar i jak sam tytuł wskazuje, odnosi się do mistrzostw w kręglach. No, może jest on dość nieprecyzyjny, gdyż jakiegoś trybu pucharu czy zawodów tam nie uświadczymy, a jedynie nieskrępowaną przyjemność (bądź nieprzyjemność) z uprawiania z padem tego sportu, w zależności od upodobania.

Na początek mamy do wyboru tryb single lub multiplayer (w przypadku potrzeby rywalizacji ten drugi jest bardziej polecany), potem decydujemy się na grę jedną z czterech dostępnych postaci. Możemy jej nadać krótkie imię lub przydomek. Przy tej okazji wskazujemy także na rozmiar kuli i już możemy startować! Nie ukrywam, że w grach sportowych typu choćby golf, gdzie na start pojawiają się jakieś wskaźniki i parametry, nieco się gubiłam. Natomiast w Championship Bowling próg wejścia jest bardzo niski. Tak naprawdę mamy się skupić zaledwie na kilku sprawach. Przede wszystkim na ustawieniu naszej postaci względem toru, potem zaznaczamy coś w rodzaju techniki uderzenia (w tym wypadku opcja „control”), a następnie nadajemy odpowiednią siłę. Na szczęście strzałka, która towarzyszy wskaźnikom, rusza się na tyle wolno, że ze wszystkim można zdążyć bez uczucia nieustannej frustracji.

Chyba każdy fan NES-a kojarzy ten moment, kiedy w Tetrisie po zdobyciu dużej liczby punktów dostajemy w przerwie między levelami tańczących kozaków, zaś choćby w Track & Field po ustrzeleniu wszystkich rzutków czeka nas przelot UFO? Podobne bajery znajdują się i w omawianym tytule. Jeżeli uda nam się wykonać perfekcyjne uderzenie i pozbyć się wszystkich kręgli jednym rzutem, czeka nas ogromna radość postaci grywalnej, ale i jedna ze scenek towarzyszących naszemu sukcesowi. O ile jeszcze część można jakoś logicznie uzasadnić, jak fikołki i inne cuda wianki w wykonaniu fanek/cheerleaderek, tak już przebiegnięcie przez planszę strusia jest co najmniej dziwne, a już z pewnością komiczne. Tym bardziej, że biegnie równo, nawet po tych charakterystycznych dołkach, do których może spaść źle wycelowana kula.

Pod względem graficznym gra prezentuje się w miarę dobrze. Na początek mocno zachęca menu startowe, gdzie obok napisu z tytułem popyla mały zmęczony pingwinek. Z pewnością nie było zbyt trudne dla twórców stworzenie tła, w końcu cały czas jesteśmy w tym samym pomieszczeniu, kręgle te same, zasadniczo jedynymi zmiennymi są postaci i ewentualne bonusy z tytułu dobrego rzutu. Nie ma fajerwerków, całość wygląda w porządku, ale bez szału. Poza tym, w grze dla uzyskania przyjemności nie ma konieczności, by wyglądała idealnie. Przy tym należy dodać, że mimo wszystko jest bardzo czytelna – możliwe, że jakieś zbędne bajery mogłyby to zaburzać. Udźwiękowienie raczej na minus, bo w sumie twórcy mogli zaimplementować jakąś sympatyczną melodyjkę, żeby naszym zawodnikom łatwiej było grać. Tymczasem dostajemy dość mocno atakujące nas dźwięki, niczym z dyskoteki z lat 80., a nie zwykłej kręgielni.

Dla kogo właściwie jest ta gra? Z pewnością dla fanów kręgli, choć trzeba przyznać, że poziom trudności nie jest za wysoki, co może się wydać uproszczeniem dla amatorów tej formy rozrywki. Hardkorowcy nie mają tu czego szukać, to raczej niedzielni gracze raczej mogą siąść do kilku partyjek. Mocno brakuje jakiejś porządnej opcji rywalizacji, która napędziłaby rozgrywkę. Zwyciężanie zawsze jest fajne, ale nagroda w postaci strusia nie rekompensuje wyszkolenia się do wykonywania perfekcyjnych rzutów.

Izabela „Prezesowa” Durma

Dodaj komentarz