Die Hard

Nie mam pojęcia, jakim cudem w naszym kraju udało się Die Hard przetłumaczyć na Szklana Pułapka, niemniej ten film okazał się na tyle wdzięczny, że doczekał się różnych egranizacji. Przypuszczam, że wydana w 1996 roku na PSX-a Die Hard Trilogy jest nieco bardziej popularna niż adaptacja Activision na NES-a, dlatego tę ostatnią tym bardziej warto poznać – choć nie jest wybitna, posiada kilka znaczących zalet.

Podobnie jak w filmie, wcielamy się w Bruce’a Willisa, dla którego nie był to ostatni występ w grze (PSX i Apocalypse). Odgrywany przez niego John ma za zadanie uratować swoją żonę oraz innych zakładników, znajdujących się w wieżowcu. Tymczasem szef terrorystów, trzymający wszystkich w szachu, dobiera się do sejfu. Nasz bohater wchodzi samotnie do budynku i przywraca ład i porządek. A właściwie my mamy go do tego doprowadzić.

Startujemy na jednym z wyższych pięter. Jako że znajdujemy się w biurowcu, pełno tu właśnie biurek i szafek na akta. Raz po raz trafiają na nas kolejni terroryści, których mamy unieszkodliwić. Gdy rozprawimy się z przyjemniaczkami na piętrze, kierujemy się na następne. Nie wszędzie jednak dostęp jest łatwy. Czasem dopiero pokonanie grubego zwierza nam to udostępni, innym razem znalezienie czegoś. Generalnie nie zgubimy się, ponieważ za każdym razem, gdy robimy coś ważnego dla fabuły, nasz bohater zdaje z tego raport i otrzymuje kolejne instrukcje. Podobnie jak w filmie, będzie także motyw z szybem wentylacyjnym!

Ogólnie fajnym zagraniem twórców jest opcja wyboru poziomu trudności. Gra nie jest jakoś zabójczo długa, więc jak komuś się uda opanować całość, będzie mógł bawić się dalej. Z naszych przeciwników często wylatują fanty, więc będziemy mogli zdobywać broń oraz zapasy życia na bieżąco. Trudno było mi się początkowo przyzwyczaić do struktury poziomu. Nie wiem, czy to kwestia ograniczeń konsoli, ale jako John widzi tylko kawałek piętra, bezpośrednio okalający nas, zaś reszta jest zaciemniona. Jak się poruszamy, ta ciemność zmienia lokalizację. Dopiero po kilku podejściach przestało mnie to drażnić, zwłaszcza gdy już wiedziałam, skąd mniej więcej wyskoczy na mnie przeciwnik.

Trudno jednoznacznie ocenić elementy graficzne. Przede wszystkim istnieje wspomniany problem z zaciemnieniem nieużywanych w danym momencie miejsc, do tego całkiem słabo wykonano poruszanie się postaci, które wyglądają co najmniej bezpłciowo. Z drugiej strony raporty, które odbieramy, i w ogóle sceny związane z dialogami wyglądają świetnie! Nawet bez podpowiedzi da się zauważyć, że mamy do czynienia z Willisem, nie jakąś marną kopią, jego interlokutorzy również wyglądają jak ludzie, co całkiem dobrze świadczy o możliwościach graficznych NES-a. Muzyka za to jednoznacznie na minus, te dźwięki strzałów to jakiś żart.

Może i Die Hard nie jest najlepszą grą powstałą na bazie filmu, jednak jest na tyle krótka, że spokojnie można poświęcić jej chwilę. Z pewnością po początkowym szoku, zwłaszcza związanym z eksploracją, gracz przyzwyczai się do mapy i coraz szybciej będzie eliminować terrorystów. Jest dużo ciekawszych strzelanek i gier akcji, jednak warto spróbować przejść ten tytuł choć raz, dla obejrzenia tych świetnie wyglądających dialogów.

Izabela „Prezesowa” Durma

Dodaj komentarz