Double Dribble

Czas, by na Retrobibliotece zadebiutowała koszykówka. Choć to jeden z najpopularniejszych sportów, ustąpił miejsca nie tylko piłce kopanej, ale i różnym mniej powszechnym dyscyplinom, zatem czas nadrobić zaległości. Na NES-ie pojawiło się kilka tytułów godnych uwagi, pewnie sukcesywnie będą się pojawiać, jednak na początek skupimy się na Double Dribble wydanym w 1987 r. przez znane i lubiane Konami.

Prawda jest taka, że to pozycja, która sprawia świetne wrażenie, jednak niewiele oferuje. Nie otrzymamy tutaj trybu turnieju, mamy jedynie szansę zmierzyć się w multi lub stanąć w szranki z AI. Wybieramy naszą drużynę, czas gry oraz poziom trudności. Przypomina to nieco składankowy Soccer, ponieważ nie posiada elementów, które stanowiłyby jakiś znaczący przełom. Należy z pewnością pochwalić menu przed meczem, ponieważ przy każdej naszej akceptacji któregoś z elementu, koszykarz u boku ekranu wrzuca piłkę do kosza. Fajne połączenie tematu gry ze zwykłym miejscem na wybór rozgrywki.

Same mecze mają średnie tempo. Trudno o odpowiedni timing, do tego sterowanie można by nieco udoskonalić. Kiedy jednak rozegramy kilka spotkań i przyzwyczaimy do dość nietypowego stylu działania, Double Dribble przyciągnie na dłużej. Zasadniczo spora część naszych rzutów za dwa punkty wpada do kosza, rzeczywiście trzeba być bardzo źle ułożonym, by spudłować. Kiedy mamy szanse na wsad, towarzyszy temu całkiem fajna animacja. Tym, na co najbardziej należy zwrócić uwagę, jest jednak klimat. Od początku meczu do końca czuć bardzo mocno i niemal namacalnie zapach parkietu, co jak na grę wydaną tyle lat temu jest sporym osiągnięciem.

Oczywiście, mecz jakiejkolwiek dyscypliny w grze na NES-a nie byłby meczem, gdyby w przerwie nie występowały cheerleaderki. W naszym kraju jakoś ten zwyczaj się nie przyjął, jednak w USA niemal każda licealistka uważa to za taki prestiż, jak zawodnik występ w spotkaniu. Zatem po krótkiej przerwie i pokazie, kiedy mogą nam odpocząć palce, ruszamy w dalszy bój. Fakt, iż nasi zawodnicy mają twarze wyłącznie na zbliżeniach nieco peszy, ale za to należy docenić ich gotowość do gry, ponieważ stale się poruszają, bez względu na to, który team jest przy piłce.

Jak już nieco padło, graficznie całość prezentuje się nieźle, szczególnie na scenkach, gdy dochodzi do zbliżeń (widoku koszykarza i kosza, oczywiście). Dźwięk też daje radę. Mogą nas nieco śmieszyć wspierające gwizdy dobiegające z widowni, ale już rzuty, muzyczka podczas tańca cheerleaderek, odgłosy piłki przechodzącej przez kosz – to robi wrażenie. Konami jakoś nie kojarzy się aż tak mocno z rynkiem sportowym, ale kilka produkcji miało i na tym polu udanych.

Double Dribble to czysta rozrywka. Nie oferuje długich turniejów, chyba że sami je sobie rozpiszemy na kartce. Fajny klimat koszykówki, pogłębiany przez zbliżenia na akcje, przyzwoite udźwiękowienie i grafika. Nie jest to mój NES-owy faworyt, jednak podwaliny dla innych firm położył ogromne. Zdecydowanie warto zagrać, zwłaszcza mając niewiele czasu, kiedy można sobie wrzucić krótszą kwartę, do tego wybór poziomu trudności w zależności od naszych oczekiwań. Fani Gortata, grać!

Izabela „Prezesowa” Durma

Dodaj komentarz