15 maja 2021

Dragon Ball Z: Goku Hishouden

Jednym z moich najwcześniejszych growych wspomnień, niemal tak starym jak partyjki z kuzynem w HoMM II, jest ogrywanie gameboy’owej produkcji Dragon Ball Z: Goku Hishouden. W czasie szaleństwa na punkcie Smoczych Kul każda gra z bohaterami Toriyamy była jak wycieczka do raju, a już zwłaszcza, gdy wydana została na otoczoną kultem konsolkę Nintendo. Dziś nie pamiętam już nawet, jakim cudem ktoś z moich znajomych wszedł w posiadanie tego tytułu. Wiem jednak, że po 20 latach wciąż byłem w stanie przywołać niemal wszystkie elementy tego wciągającego i dosyć odkrywczego RPG-a.

Wbrew nazwie, DBZ:GH zaczyna się pod koniec pierwszej serii telewizyjnej, w czasie turnieju sztuk walki, na którym Goku zmierzył się z Piccolo Juniorem. Następnie fabuła ciągnie się przez Saiyan Sagę i kończy ucieczką Vegety z Ziemi. W międzyczasie dostajemy jeszcze trening u Wszechmogącego i Kaito. Scenariusz w 100% odzwierciedla ten znany z mangi i anime, nie znalazłem tutaj żadnego odstępstwa. Oprócz trybu fabularnego gra oferuje nam jeszcze turniej, pojedynek i minigry, w które mieliśmy okazję zagrać na planecie Północnego Króla Światów.

W grze nie ma map w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. Otrzymujemy serię walk przerywanych dialogami i minigrami. Potyczki podzielone są na dwie tury. W naszej możemy wybrać kilka wykonywanych pod rząd akcji, takich jak ciosy, poruszanie się po planszy, ładownie KI lub wykorzystanie innych zdolności. Wraz z rozwijaniem bohatera i wybieraniem konkretnych technik, będziemy zyskiwać dostęp do coraz potężniejszych ciosów. W turze przeciwnika z kolei to on wykonuje ataki, a my mamy możliwość zablokowania ciosu lub jego uniknięcia – oba wyjścia wymagają od nas spostrzegawczości i szybkich palców. Obrona i unik to minigry, które możemy przećwiczyć u Wszechmogącego. Kaito natomiast ma dla nas trzy gry zręcznościowe, które poza jego planetą nie występują. Jako bonus, w grze pojawia się całkiem przyjemny etap platformówkowy.

Jak na standard gameboy’owy, Dragon Ball Z: Goku Hishouden jest zadziwiająco dobrze narysowane. Ikonki symbolizujące lokacje, postacie podczas dialogów oraz przede wszystkim spora liczba grafik w trakcie walki z pewnością ucieszą każdego miłośnika retro pixel artu. Także etapy zręcznościowe/minigrowe wykonano z dbałością o detale. To jeszcze nie wszystko – swego czasu na rynku pojawiła się wersja gry zmodyfikowana pod sprzęt Super Game Boy, która miała kolorową grafikę i poprawiony dźwięk. Ten ostatni jest zresztą całkiem niezły – kompozycje w tle wpadają w ucho, a odgłosy podczas walki nie znudziły mnie aż do końca tej produkcji.

Choć gra nigdy nie doczekała się tłumaczenia na zachodni język, nie ma to specjalnego wpływu na jej odbiór. Menu i sterowanie jest bardzo intuicyjne, a dialogi i tak wszyscy dobrze znamy z mangi lub anime. Dragon Ball Z: Goku Hishouden to kawał przemyślanego, wciągającego RPG-a, który nawet dziś nie ma się czego wstydzić. A warto pamiętać o tym, że to pierwsza w historii handheldowa gra z uniwersum Smoczych Kul!

Michał „Michu” Wysocki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *