Gekido Advance: Kintaro’s Revenge

Kiedy myślimy o beat ’em upach, w naszej wyobraźni pojawiają się przede wszystkim legendarne produkcje japońskie, czasem anglosaskie. Rzadko jednak w tej kategorii brylują kraje Europy kontynentalnej. Tym większe było moje zdziwienie gdy okazało się, że Gekido Advance: Kintaro’s Revenge, całkiem przyjemny przedstawiciel gatunku, jest dzieckiem włoskiego studia NAPS team.

Historia produkcji nie jest wyszukana nawet jak na standardy beat ’em upów. Nasz bohater to mistrz sztuk walki, który po powrocie do swojego dojo dowiaduje się, że w okolicy zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Trupy wstają z martwych, a demony i potwory zaczynają grasować po okolicy. Nie pozostaje nam więc nic innego jak wyruszyć na pełną pojedynków przygodę i dowiedzieć się, o co w zasadzie chodzi. Wszystko to w nieco szalonej konwencji średniowiecznej Japonii połączonej z czerwonymi trampkami.

Mechanicznie Gekido Advance to przede wszystkim klasyka. Poruszając się po dwuwymiarowych mapach możemy skorzystać z kopnięcia, ciosu pięścią lub skoku. Do tego dochodzi atak specjalny powalający stojących obok wrogów oraz różne kombinacje podstawowych ruchów. Z przeciwników wypadają różne power upy, ale nigdzie nie zostało wyjaśnione, co właściwie robią (jeden na pewno przyspiesza nasze ciosy, inny – likwiduje wszystkich wrogów na mapie). Nie wszystkie jednak są dla nas korzystne – kula z literą „R” przykładowo zamienia miejscami klawisze ruchu, co znacznie utrudnia rozgrywkę.

To jednak nie koniec, poziom trudności potrafi być bowiem prawdziwą udręką. Wielu standardowych przeciwników sprawia więcej problemów niż bossowie. Do tego dochodzą jeszcze wyskakujące jak z kapelusza pułapki, które niemal bez przerwy zabierają nam i tak niewielką liczbę punktów życia. Choć twórcy zdecydowali się na rozszerzony sposób poruszania się po lokacjach (zamiast standardowego chodzenia w prawo, mamy możliwość korzystania z drabin, drzwi czy otwartych bram), ich podobieństwo do siebie oraz brak jakiejkolwiek mapy sprawiają, że szybko idzie się pogubić. A powrót przez zaciemnioną jaskinię wypełnioną po brzegi płomieniami i wyskakującymi z podłogi naostrzonymi palami to droga przez mękę.

Jak na grę pikselową spoza Japonii, Gekido Advance: Kintaro’s Revenge prezentuje się wyjątkowo dobrze pod względem oprawy audiowizualnej. Sprite’y są dokładne i dość różnorodne, animacje postaci stoją na bardzo wysokim poziomie, a animowane wstawki to momentami wręcz wizualne arcydzieło. Muzyka i odgłosy walki nie odstają od solidnej średniej konsolowej.

Choć produkcja nie jest długa, a passwordy zdobywane podczas rozgrywki niespecjalnie się przydają, gra NAPS team sprawia dużo radości, nie tylko jako ciekawostka z regionu Morza Śródziemnego. Nie bez przyczyny zajmuje wysokie miejsca w zestawieniach najlepszych beat ’em upów na GBA.

Michał „Michu” Wysocki

Dodaj komentarz