Goal 3

Na NES-ie pojawiło się mnóstwo kultowych tytułów. Część z nich posiada dziesiątki sequeli lub spin offów, wiele zremasterowano, inne wzbudzają nostalgię i zachęcają do odkurzenia sprzętu lub zakupu wersji cyfrowej. Zdarza się także, że to konkretna postać, bohater tytułu zapewnia mu nieśmiertelność. Tak było w przypadku dzieł firmy Technos. Ich Kunio Kun gościł w beat`em upie, a także wielu dziedzinach sportowych. Najpopularniejsze w naszym kraju były zdecydowanie jego zmagania piłkarskie w wydanej w 1993 roku grze Goal 3.

Niewątpliwie należy docenić sporą ilość opcji dotyczących nie tylko trybu gry, ale przede wszystkim poszczególnych meczów. Sam ekran tytułowy wiąże się z pewnym bajerem. Nim wciśniemy START, aby móc zagrać przeciwko drugiemu graczowi, rozegrać rzuty karne lub wystąpić w turnieju, nasz Kunio jest w pełni sterowny i wykonuje różne triki z piłką na naszą komendę. Nie jest to użyteczne, ale bardzo ciekawe. Następnie decydujemy się na któryś z powyższych trybów. Grając przeciwko sobie możemy wybrać drużynę, którą sterujemy, jak również przeciwnika. Podobnie w przypadku karnych, które – tak jak cała gra – kpią sobie z realizmu. Owszem, mamy określony czas na wykonanie strzału z umownych 11 metrów, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by biegać po boisku lub dryblować bramkarza, który też może rzucić się na piłkę jeszcze przed strzałem. Ostatni tryb, najciekawszy i najdłuższy, to po prostu turniej. Prowadzą do niego eliminacje, w których musimy wygrać odpowiednio dużo meczów, aby awansować na mistrzostwa. Później mecze odbywają się formułą przegrywający odpada. W tej opcji możemy kierować tylko graczami z Kraju Kwitnącej Wiśni, mamy też do wyboru trzy poziomy trudności. Jako że drużyn jak na realia NES-a jest sporo, rozgrywki się ciągną, na szczęście zaimplementowano do gry passwordy, które pozwalają rozpocząć w miejscu, w którym skończyliśmy.

Co do samych ingerencji w mecz. Możemy ustalić taktykę, a w niej formację, a także wstawić poszczególnych graczy na wskazanych przez nas pozycjach. Nic nie stoi na przeszkodzie, by napastnik bronił, a golkiper strzelał efektowne bramki. Do tego mamy jeszcze opcje bardziej szczegółowe. Możemy choćby zdecydować jak mają reagować obrońcy, czy bramkarz może wychodzić ze swojego pola, a także czy nasi koledzy mają sami kreować akcje i strzelać gole, czy raczej grać na nas. Co ważne, każdy zawodnik ma swoje cechy piłkarskie, jak również konkretną osobowość. Są tacy, którzy niechętnie podają, nawet mimo wcześniejszych ustaleń. Bardzo podoba mi się również możliwość doboru ścieżki dźwiękowej. Jest ona tak skonstruowana, że kilka kawałków ze względu na swój rytm i melodykę odpowiada drużynom afrykańskim, inne z kolei latynoskim. Jednak to od nas zależy, czy zdecydujemy się na domyślny utwór, czy ulubiony.

Do zwycięstwa potrzebne nam będą nie tylko umiejętności. Każdy mecz rozgrywamy w innej szerokości geograficznej, o czym świadczy „murawa”. Czasem jest to ładnie przystrzyżona trawa, innym razem piasek albo nawet pokłady bagna, w które nasi zawodnicy z radością wpadają. Do tego dochodzą warunki atmosferyczne. Czasem przez boisko przelatuje tornado, które wciąga zawodników i piłkę. Piorun, który trafi w futbolówkę, powoduje jej naładowanie elektryczne. Wówczas uderzenie nią zawodnika również prowadzi do cierpienia związanego z nadmiarem prądu.

Sama rozgrywka zdecydowanie przypomina inne tytuły, w których gwiazdą jest Kunio. Gracz steruje jednym zawodnikiem, na boisku przyjmuje pozycję playmakera. Generalnie pojęcie faulu nie istnieje, zabieramy przeciwnikom piłkę kopiąc ich lub uderzając. Do tego każda drużyna ma charakterystyczny super strzał, dużo trudniejszy do obrony dla bramkarza niż standardowe kopnięcie. Jedynie w Japonii różne specjalne strzały ma każdy z zawodników, w innych teamach są one takie same dla każdego gracza. Każda strzelona bramka jest okraszona efektowną cieszynką, na którą także mamy wpływ.

Na uwagę zasługuje bardzo szczegółowa grafika. Owszem, sama animacja jest bardzo umowna, ale należy zwrócić uwagę, że każdy gracz ma inny wygląd, do tego dochodzi mimika twarzy w zależności od strzelenia gola, utraty, czy zarobienia z piąchy. Twórcy postarali się nawet o to, abyśmy mogli zobaczyć nastrój zawodników w czasie przerwy. Kiedy po gwizdku kończącym pierwszą połowę ponownie przenosimy się do szatni, nasi gracze są wściekli lub zadowoleni w zależności od wyniku. Niby nic nieznacząca sprawa, ale ukazuje komizm designerów oraz zaangażowanie w jak największe przedstawienie wymyślonych realiów. O murawie już nieco wspomniano, jednak grając sparing lub karne można zdecydować, jak ma wyglądać, a opcji także jest kilka.

Niewątpliwie Goal 3 jest jedną z najważniejszych produkcji studia Technos. Do dzisiaj ma wielu zapalonych wyznawców, poza tym to tytuł, który świetnie się sprawdza przy dłuższych posiadówkach. Trudno wskazać tu jakieś mankamenty, może jedynie to, że nasz bramkarz podając do Kunia ZAWSZE gra na zawodnika drużyny przeciwnej, a także brak naszej reprezentacji – zastanówmy się tylko, co według Japończyków jest dla Polski na tyle charakterystyczne, by użyć tego jako super strzału?

Izabela „Prezesowa” Durma

Dodaj komentarz