Gry planszowe i towarzyskie na NES-a

Współcześnie, kiedy niemal każdy ma dostęp do rozrywki elektronicznej, gry planszowe sprawdzają się idealnie w przypadku choćby braku prądu. Jednakże, kiedy nie ma obok ekipy do wspólnych pojedynków, ewentualnie godnych nas przeciwników, warto sięgnąć po rywala komputerowego. W dobie gier online może nie będzie to aż tak ciekawe, ale warto przyjrzeć się bliżej planszowym i towarzyskim grom wydanym oficjalnie na NES-a. Uwzględniliśmy tytuły, które zostały wydane oficjalnie w Europie i/lub Stanach Zjednoczonych.

Anticipation

Anticipation zostało wydane przez Rare w 1989 roku. Gra jest krzyżówką dwóch innych zabaw. Z jednej strony to planszówka podobna do Trivial Pursuit, gdyż pojawia się rzut kostką oraz pola o konkretnym zabarwieniu, z drugiej przypomina kalambury – musimy odgadnąć, co będzie przedstawiał pojawiający się na naszych oczach rysunek. Do wyboru jest zarówno opcja gry w pojedynkę, jak i multiplayer, można również wybrać jeden spośród trzech poziomów trudności. Tym, co niestety szybko daje się zauważyć, jest powtarzalność haseł, choć trzeba przyznać, że same kategorie są dość zróżnicowane. Po kilku partiach można w ciemno strzelać, co zostanie narysowane, przez co siada replayability. W związku z brakiem emocji na dłuższą metę, polecam przede wszystkim opcję single player.

Archon

W 1989 r. Activision wydało bardzo ciekawą wariację szachów. Gracz może wybrać ciemną lub jasną stronę, grać z żywym przeciwnikiem lub AI. W przeciwieństwie do oryginalnej gry, która rządzi się swoimi prawami, w Archon gracz mógł zmieniać bieg wydarzeń i niejako siłę konkretnych pionków. Sama szachownica wygląda jak klasyczna, jednak występują na niej inne bierki. Kiedy dochodzi do starcia między nimi, gracz przenosi się w osobne miejsce, gdzie prowadzi walkę z wrogą figurą. O tym kto wygra decyduje nie tylko siła postaci, ale też osoby, która nią kieruje. Może nie jest to gra, którą można rozegrać bez prądu, gdyż na wzór papierowych RPG-ów wymagałaby obecności mistrza gry, jednak jak najbardziej można podciągnąć ją pod kategorię planszówek.

Battle Chess

Jak sama nazwa wskazuje, mamy do czynienia z bodajże najsłynniejszą perską grą, czyli szachami. Jest to produkcja Data East z 1990 roku. Całość prezentuje się bardzo epicko, ponieważ stają ze sobą do walki dwa królestwa. Bierki zostały ciekawie przedstawione, w kolorze niebieskim i czerwonym. Początkowo ciężko przyzwyczaić się do figury konia, myli się z innymi postaciami z szachownicy. Tym, co irytuje, jest bardzo wolne tempo rozgrywki. Zdecydowanie przyspiesza, kiedy w opcjach zmienimy widok na 2D, wówczas też rozgrywamy mecz klasycznymi bierkami. Ponadto możemy także wybrać jeden z pięciu poziomów trudności, cofnąć ruch, obejrzeć powtórkę lub „poprosić” AI o zasugerowanie odpowiedniego ruchu.

Battleship

Nazwa ponownie mówi wszystko. Nie jest to nic innego niż gra znana u nas jako Statki lub Okręty, wydane na NES-a przez Mindscape w 1993 r. Walki można toczyć wyłącznie z AI. Rozgrywka polega na tym, aby ochronić własne statki i zatopić maszyny przeciwnika. Na naszej planszy złożonej z kwadratowych pól musimy ułożyć posiadane przez nas statki. Robimy to w taki sposób, aby przeciwnik nie mógł w nie trafić (element losowy, trudno tu mówić o skutecznej taktyce). Po ułożeniu następuje właściwa gra. Jeden ruch mamy my, kolejny przeciwnik. Wskazujemy miejsce, w którym według nas znajduje się statek przeciwnika. Walka trwa do zatopienia całej floty któregoś z graczy. Grze towarzyszy prosta animacja i irytująca muzyczka, ale warto dać jej szansę.

Caesars Palace

W 1993 r. Virgin wydał grę hazardową. Może nie każdy ma w domu kasyno, jednak nie sposób nie uwzględnić gier karcianych w rodzinnej rozrywce. Na początek przyjeżdżamy taksówką do wspomnianego miejsca i otrzymujemy 1000$ na start. Możemy je wydać na jednorękiego bandytę, ruletkę lub spróbować swoich sił w pokerze i oczku. Trzeba przyznać, że twórcy się postarali i całkiem ładnie zaprezentowali nam wnętrze kasyna. Nie widzimy naszego bohatera, jedynie kursorem naprowadzamy na wybraną grę. Niezwykle wciąga, szczególnie poker. To dobry erzac, lepiej trwonić pieniądze w grze niż realnie. Gra jest losowa, ale uczciwa , nie czujemy się oszukiwani przez AI.

Casino Kid

Kolejna gra, która pozwoli nam poczuć się jak potencjalny krezus, wydana przez Sofel w 1989 r. Początkowo wygląda jak typowe NES-owskie RPG. Mamy kilka postaci, z którymi możemy rozmawiać, a także widzialnego bohatera, posiadającego mamonę. Do tego dochodzi system passwordów. Naszym celem jest „zaliczanie” konkretnych stoisk z kartami lub ruletką, pokonywanie naszych przeciwników i zdobywanie dostępu do kolejnych stołów. Gra jest całkiem przyjemna, posiada świetną grafikę, zwłaszcza w czasie dialogów. Jest bardziej dopracowana i szczegółowa niż Caesars Palace, jednak na krótkie rozgrywki ta pierwsza jest lepsza.

Chessmaster

W moim odczuciu najlepszy i najmniej udziwniony symulator szachów na NES-a. Wydany w 1989 r. przez Sooftware Toolwork stawia przed nami rozgrywkę na zwykłej szachownicy ze standardowymi bierkami. Czeka nas pojedynek z AI, okraszony fajnym udźwiękowieniem. Każdej akcji towarzyszy krótki odgłos, jeden dla gracza, drugi dla przeciwnika. Kolejne dwa pojawiają się, kiedy ktoś robi szacha oraz gdy zagrożona jest królówka. W każdej chwili i na każdym poziomie meczu można wejść do menu, gdzie pojawia się sporo ciekawych opcji. Wśród nich warto wymienić choćby multiplayer, cofnięcie ruchu, zmianę poziomu przeciwnika, a także samouczek – po wyborze bierki pojawiają się miejsca, w których można ją umieścić. Rozgrywka jest sprawna, bez zbędnych przestojów. Grafika jest prosta, ale w przypadku gry w szachy sprawdza się idealnie.

Monopoly

O popularności gry planszowej Monopoly z pewnością świadczy fakt, iż przeżywa swoje drugie życie na rynku w mnogości wersji: różnych państw, miast, klubów piłkarskich, seriali, gier – moimi faworytami są nawiązania do Mario Kart i Dragon Ball. Tytuł na NES-a jest niemal wierną kopią klasycznej edycji. W zasadzie całość została dokładnie przeniesiona na ekran. Znajdują się na planszy miasta, więzienie, a także karty specjalne. Gra pozwala na zabawę nawet ośmiu osobom równocześnie, mogą to być nasi znajomi dzierżący jednego pada lub AI. Grafika jest dość szczegółowa, czasem tylko irytuje pojawiający się różnych miejscach starszy pan znany z okładek. Ogólnie całość polecam, zwłaszcza w przypadku niedoboru żywych przeciwników.

Othello

Gra planszowa niezbyt popularna w naszym kraju, została wydana przez Acclaim w 1988 r. To idealny przykład produkcji, która jest prosta do zrozumienia, ale trudna do osiągnięcia perfekcji. Zaczynając rozgrywkę otrzymujemy sporą planszę oraz czarno-białe pionki, przypominające te z warcabów. Celem jest uzyskanie jak największej ilości bierek w kolorze, który reprezentujemy. Aby do tego doszło, gracze dokładają na przemian po jednym swoim pionku, starając się zamknąć nimi jeden lub więcej wrogich elementów. Pionki przeciwnika, zamknięte w pionie, poziomie lub po przekątnej przez dwa własne, odwracane są na nasz kolor i traktowane jako nasze. Grać możemy z żywym przeciwnikiem lub AI, każda z opcji jest równie fascynująca.

Pictionary

Kolejna gra, która z samego założenia jest planszowa, jednak da się w nią zagrać tylko przez konsolę, została wydana przez LJN w 1990 r. Elementów rozgrywki jest więcej. Każde pole, na którym staje nasza tubka farby (?) wprowadza nas do kolejnej mini gierki. Naszym zadaniem jest jak najdłużej zdobywać w niej punkty. Może to być choćby wariacja Space Invaders lub kopanie piłki w przeciwnika. Tak długo, jak zdobywamy punkty, z prawej strony ekranu pojawiają się elementy obrazka. Im więcej trafień, tym wyraźniejszy. Kiedy tracimy punkty życia musimy odgadnąć, co przedstawia odsłonięty fragment. Rozgrywka jest dzięki temu ciekawa, ponieważ wymaga i myślenia, i zręczności. Oprócz elementu zręcznościowego przypomina trochę Anticipation.

Vegas Dream

Kolejne kasyno w naszym zestawieniu. W Japonii gra wyszła już w 1988 r., natomiast w Stanach dwa lata później, wydana przez HAL Laboratory. Do wyboru mamy dwie opcje, wolną grę oraz tryb fabularny. Jeśli wybierzemy historię, przyjeżdżamy do Vegas jako samozwańczy hazardzista. Na początek mamy możliwość wyboru jednej z czterech gier. Po kolejnych rundach pojawiają się elementy znane z przygodówek jak Deja Vu czy Uninvited – wchodzimy w losowe interakcje z innymi postaciami. Mogą być do nas nastawione pozytywnie, ale część z nich pragnie naszej zguby… Do tego dochodzi „tryb Simsów”, ponieważ nasz gracz/ka (płeć wybieramy na początku) może rozwijać relacje z przedstawicielami płci przeciwnej, a nawet wziąć ślub. Grafika jest ładna, przypomina bardzo tę z Casino Kid, zaś tryb fabularny potrafi przykuć na długi czas.

Win, Lose or Draw

Znów mamy do czynienia z kalamburami, tym razem wydanymi w 1988 r. przez Hi Tech Expression. Można grać samemu lub zmierzyć się z przeciwnikiem, a także wybrać jeden z trzech poziomów trudności. Naszym zadaniem jest odgadnięcie rysunku, który jest wykonywany na tablicy w czasie rzeczywistym, oczywiście szybciej niż przeciwnik. Grając w pojedynkę można spokojnie doczekać aż powstanie całość. Czasu na wpisanie nazwy jest dość sporo, dlatego nie ma obawy o zrobienie prostej literówki. Mam wrażenie, że rysowanie odbywa się zbyt szybko, przez co gra traci na dynamizmie, bo w multiplayerze sprowadza się do tego, że zgaduje się nazwę powstałego już rysunku. Ciekawym patentem jest podjęcie próby rysowania haseł, to z pewnością przedłuża żywotność gry.

Izabela „Prezesowa” Durma

Dodaj komentarz