5 sierpnia 2021

Hotline Miami – opinia alternatywna

Pamiętam, jak jeszcze byłam dzieckiem i regularnie grywałam na PSX-ie, który wówczas był już u schyłku kariery. Równocześnie moi kuzyni posiadali peceta, zachwycającego mnie w tamtym momencie wszystkim. Otwarte światy, grafika, to robiło ogromne wrażenie! Gdy już otrzymałam własny komputer, wciągnął mnie na dłużej niż pozycje z Szaraka. Choć z czasem proporcje się wyrównały, pozycje wydane na PC powalały. Tymczasem mimo faktu, że coraz częściej zwracamy uwagę na grafikę i nowe silniki, nadal wychodzą na tę platformę całkiem ciekawe gry, które mieszczą się rozmiarowo w 1GB. Przykładem może być wydane w 2012 roku przez Developer Digital Hotline Miami.

Gra zaczyna się dość enigmatycznie. Po zdawkowym, lecz bardzo dobitnym samouczku, prędko przechodzimy do akcji. Nasz bohater otrzymuje dziwne telefony, po których rusza do wskazanych budynków. Tam jego zadaniem jest pozbyć się przebywających w środku osób. Może robić to bronią białą, może strzelać, jednak nie jest to gra akcji, w której pójście w zaparte się opłaci – widzicie więc, o jakie pozbycie się twórcom chodzi. Lepiej inteligentnie planować taktykę i próbować zdejmować po jednym wrogu. Tych czasem jedynie ogłuszamy, dlatego musimy się upewnić, czy na dobre ich wyeliminowaliśmy. Kiedy uda się wyzerować planszę, otrzymujemy stosowny komunikat i ruszamy przed budynek do naszego wozu.

Jak ukazany jest nasz progres? Im większe postępy robimy w grze, tym więcej masek zwierząt zdobywamy. Przed misją wybieramy jedną z nich, by pozostać incognito. Każda zapewnia naszej postaci jakieś dodatkowe bajery. Może to być choćby szybszy chód lub lepsza broń. Nie wygląda to w ten sposób, że konkretna maska umożliwia przejście danego poziomu, zaś wybór innej nam na to nie pozwoli. Gracz otrzymuje całkowitą wolność, dzięki czemu wybiera pyszczek zwierzaka, który zapewnia mu najlepszą w jego odczuciu opcję.

Hardkorowi gracze na pewno się ucieszą z faktu, że produkcja jest dość trudna. Pierwszy strzał równoznaczny jest ze zgonem naszej postaci oraz powtarzaniem pewnego etapu – na szczęście nie całego. Jeżeli uda nam się dotrzeć na piętro i tam wyzioniemy ducha, właśnie na piętrze będzie miał miejsce respawn. Tyle tylko, że dalsze lokacje to i więcej przeciwników, więc czasem i to udogodnienie  będzie dla nas niewystarczające. Im dalej, tym bardziej czuć, że to permadeath.

Osobiście lubię długie opowieści w RPG-ach, za to gry akcji i wszelkie inne aż tak nie przykuwają mnie do monitora. Innymi słowy – wolę, kiedy są krótkie. Hotline Miami da się przejść w ciągu dwóch godzin, jeżeli nabierze się wprawy. Dla mnie jest to niezaprzeczalna zaleta. Fani dłuższych posiadówek będą zatem niepocieszeni. Choć z drugiej strony, spora część graczy jest teraz na takim etapie, że ma pieniądze na gry, ale czasu już brakuje, a tytuł ten może dobrze i szybko odstresować po kilku godzinach pracy.

Co najbardziej kręci w tej grze? Chyba system punktów, który kojarzy się z najlepszymi pozycjami na automaty. Zabicie każdej z postaci wiąże się z otrzymaniem konkretnej ich sumy, jednak im lepiej to zrobimy, tym więcej wpadnie na nasze konto. Co prawda nie ma to jakiegoś znaczenia fabularnego, jednak niesamowicie motywuje do tego, by wypróbowywać kolejne maski przy ponownym przechodzeniu gry. Wysokie liczby pojawiające się na ekranie odciągają uwagę od posoki, która mocno i intensywnie wylewa się z naszych ofiar.

Grafika może się podobać lub nie. Pod względem technicznym nie można się do niej przyczepić, ponieważ przerysowanie, zwłaszcza w sytuacji zadawania cierpienia wrogom, jest w tę produkcję wpisane. Mnie osobiście, może poza tą właśnie dużą brutalnością, bardzo to odpowiadało. Melodie są mocno psychodeliczne i przy dłuższych sesjach mogą wpływać na całkowity brak poczucia upływu czasu podczas obcowania z grą. Jest to coś z pogranicza trance techno, sama ścieżka dźwiękowa cieszy się sporym uznaniem krytyków.

Ogólnie Hotline Miami jest grą godną uwagi. Osoby będące fanami ostrej rozpierduchy będą mieć ogromną satysfakcję z ogrywania tytułu. Tym bardziej, że produkcja nie bierze jeńców i mocno karze za bezmyślność. Na każdym etapie musimy planować nasze kolejne kroki, nie da się tak po prostu ruszyć przed siebie i niszczyć wszystkiego, co spotkamy na drodze. Momentami gra jest trudna i stanowi mocne wyzwanie, zatem możliwe, że niektórzy od tytułu się odbiją. Na szczęście całkiem inteligentny respawn naszej postaci powoduje dodatkową motywację w mierzeniu się z naszymi celami.

Izabela „Prezesowa” Durma

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *