Luminous Arc 2

16 lat po epickiej walce, w której poległ czarodziejski mistrz Matthias, potwory znów atakują królestwo Carnavy. Rycerskie drużyny i Magiczne Stowarzyszenie zrzeszające wiedźmy, odpowiedzialne za utrzymanie status quo na świecie, muszą połączyć siły, by wspólnie stawić czoło niezidentyfikowanemu zagrożeniu. Z pewnością nie pomogą w tym zbuntowana wiedźma Fatima, zdrajcy, złodzieje i niebezpieczne artefakty z przeszłości. Roland, młody rycerz na służbie królowej Sophii, zostaje wplątany w magiczny eksperyment, który zadecyduje o losie ludzkości. Wraz z przyjaciółmi musi zjednać sobie wiedźmy i odkryć tajny plan inwazji potworów na ludzką cywilizację. Tak mniej więcej wygląda fabuła świetnego taktycznego RPG – Luminous Arc 2.

Fabuła LA 2, podobnie jak pierwszej części serii, koncentruje się wokół wiedźm. O ile wcześniej żyły w ukryciu i tępione były przez resztę ludzkości, tak teraz są jednym z dwóch filarów będących podstawą światowego pokoju. Jak to z taktycznymi RPG bywa, scenariusz jest do bólu liniowy, a przez konstrukcję dialogów (scenki między walkami) większość postaci wydaje się trochę płytka i, nie bójmy się tego słowa, tępa. Co nie zmienia faktu, że wiedźmy są oczywiście sympatyczne, piękne i lekko niezrównoważone – czyli takie, jakie pokochali fani pierwszej części.

Pomijając na razie samą walkę, LA 2 wyróżnia się na tle innych gier gatunku możliwością dosyć swobodnego eksplorowania świata. W formie wyborów, co prawda, ale ciągle między bitwami możemy odwiedzić znane już lokacje i poszukać informacji, kupić potrzebny sprzęt lub wykonać zlecone przez gildię side-questy (możliwość wzmocnienia postaci). Do tego dochodzą także specjalne rozmowy z innymi postaciami (jeśli poznamy ich charakter i dobrze odpowiemy na zadane pytania, bardziej nas będą lubiły) oraz rozwijająca się równoległe historia stworka Kopina, który szuka swojego mistrza. Uważajcie, poziom absurdu sięga tutaj niebezpiecznych rejonów.

Niestety, oprócz zadań pobocznych i bitew z głównego wątku, reszta naszej aktywności sprowadzi się ostatecznie do gadania. W LA 2 jest mnóstwo dialogów, przez co gra już na wstępie odstraszy ludzi, którzy nad dużą ilość tekstu wprowadzającego w świat przedstawiony preferują akcję od samego początku odpalenia konsoli. Z drugiej strony, pokaźne bloki treści sprawiają, że historia i współczesność królestwa Carnavy wydają się momentami głębsze od bohaterów.

Trudno powiedzieć, co skłania Japończyków do tak częstego mieszania technologii z magią. Jak w wielu grach pochodzących z Kraju Kwitnącej Wiśni, także tutaj pojawiają się laboratoria, roboty, broń palna i aparaty fotograficzne (sic!). Może to post-atomowa rzeczywistość albo gwałtowny rozwój cywilizacyjny w XX wieku sprawiły, że Japończycy czują potrzebę mieszania sfery mistycznej z naukową? Trudno LA 2 nazwać dziełem steampunkowym, zwłaszcza że technologia pojawia się jakby mimochodem, ale zdecydowanie nie jest to czyste fantasy.

Podobnie jak w przypadku części pierwszej, Luminous Arc 2 raczy nas niesamowitą wręcz grafiką. Portrety postaci, tła, wizerunki bohaterów na mapach, pola bitwy, nawet menu – wszystko wygląda na światowy poziom okolic pixel artu. Prace mają charakterystyczną dla NDS-a głębię kolorów i kontrast, przez co wydają się trochę bajkowe. Niemniej jednak jeśli miałbym wybierać najpiękniejszą grę handhelda Nintendo, seria LA znalazłaby się w pierwszej piątce. Nie bez powodu Luminous Arc określane jest mianem „żywej mangi”.

Luminous Arc 2 to także kapitalna ścieżka dźwiękowa. Na tyle dobra, że zdarzało mi się odpalać grę tylko po to, żeby posłuchać konkretnych utworów. Nie ma się zresztą czemu dziwić, nad soundtrackiem pracowali między innymi Yasunori Mitsuda (tak jest – TEN Yasunori Mitsuda), Akari Kaida (Mega Man, Breath of Fire), Yoko Shimomura (Kingdom Hearts) i Yoshino Aoki (Mega Man, Suikoden). OST do LA 2 należy do nie tak szerokiej kategorii ścieżek dźwiękowych, które chce się mieć na półce.

Gra oferuje dwa sposoby sterowania postaciami w trakcie potyczki – przy pomocy strzałek lub stylusa. System walki niewiele zmienił się w porównaniu do pierwszej odsłony serii. Zamiast dwóch faz, gracza i przeciwnika, wszystkie jednostki na mapie wykonują ruchy w kolejności definiowanej przez ich szybkość, co pokazuje pasek w górnej części ekranu. Walki są jednak, w porównaniu z pierwowzorem, dużo trudniejsze, przez co gra nabiera bardziej taktycznego charakteru. Wpływ na taką sytuację ma również system zdobywania punktów doświadczenia (rozsądną ilość zdobywa zazwyczaj tylko postać zadająca ostateczny cios) i fakt, że po osiągnięciu wyższego poziomu bohater nie leczy się automatycznie.

W LA 2 zrezygnowano z łączonych technik, co uważam za jedną z niewielu złych decyzji twórców. Zamiast tego bohaterowie mogą wykorzystywać umiejętności zdobywane poprzez podnoszenie poziomów doświadczenia oraz, po zgarnięciu odpowiedniej liczby Drive Points (dostaje się je za każdą akcję postacią), odpalać Flash Drive’y (z braku lepszego określenia nazwijmy je „super atakami”). Różnica między rodzajami technik polega na tym, że FD powiązane są bezpośrednio z fabułą i choćbyśmy nie wiadomo ile expili, nie odblokujemy ich wcześniej niż to przewidziano. Na uwagę zasługuje także moc głównego bohatera, który dzięki opcji „Engage” może wykorzystywać magię czarownic biorących udział w walce. „Połączenie” takie sprawia, że Rolandowi zwiększają się statystyki i odblokowuje dostęp do nowych technik, a my możemy cieszyć oczy pięknymi grafikami wiedźm w ślubnych sukniach.

O Luminous Arc mówi się, że to wiedźmowe szachy. Coś w tym jest, ponieważ o sile serii świadczy przede wszystkim uroczo, ale solidnie przedstawiony świat, jego historia oraz zamieszkujące w nim postacie. Wybory dialogowe między bitwami nie są zwykłym zapychaczem – nasze decyzje będą na tyle ważne, że dzięki nim odkryjemy jedno z kilku możliwych zakończeń. To świetnie napisana i zrealizowana produkcja, która zapewnia solidną dawkę radości, choć nie odkrywa niestety Ameryki w dziedzinie taktycznych RPG.

Michał Wysocki

Dodaj komentarz