Magical Drop

Gry logiczno-zręcznościowe nigdy były moją mocną stroną. A już zwłaszcza gry pierwotnie wydawane na automaty, które swoją szybką rozgrywką i migoczącymi kolorami potrafią nieźle zawrócić w głowie. Moje doświadczenia w tym zakresie ograniczają się w zasadzie do Dr. Mario ze SNES-a i różnych jego mutacji. Przypadkowo trafiło mi jednak w ręce Magical Drop na GBC i muszę powiedzieć, że sam nie wiem, kiedy ta gra mnie tak wciągnęła.

Wydane na Game Boy’a Colora Magical Drop jest tak naprawdę portem trzeciej części serii, która pierwotnie ukazała się na automaty Neo Geo. Przed rozpoczęciem faktycznej rozgrywki wybieramy jedną z postaci symbolizujących karty Tarota. Naszym zadaniem jest pokonanie konkurencji i zdobycie tytułowej kropli, która może spełnić jedno dowolne życzenie. W porównaniu do pierwowzoru, gra oczywiście została na handheldzie mocno okrojona, ale mimo wszystko wciąż trzyma niezły poziom.

Magical Drop to w zasadzie taki odwrócony Tetris. Sterujemy postacią na dole planszy, która przy pomocy jednego przycisku zbiera pojawiające się u góry bąbelki danego koloru, a drugim wyrzuca je w pionowej linii. Naszym zdaniem jest takie celowanie, by zebrane w grupy bąbelki znikały, zapewniając nam punkty i możliwość dalszej gry. Z biegiem czasu gra staje się coraz trudniejsza, co widzimy po zmieniającym się na dole poziomie trudności. Pojawiają się nowe rodzaje bąbelków, a te zaczynają zachowywać się w niekonwencjonalny sposób. Wielka szkoda, że twórcy nie zaimplementowali możliwości rywalizowania z przeciwnikiem, co jest przecież kluczowym elementem serii. Posmakować takiego pojedynku możemy tylko z drugim graczem, ale kto teraz znajdzie innego posiadacza GBC z tą grą i kablem?

Szczerze mówiąc, dawno nie widziałem tak ładnej gry zręcznościowej na GBC. Co prawda nie ma tutaj za wiele grafiki, bo oprócz intra, wyboru postaci i planszy z bąbelkami nic więcej się nie dzieje, ale za to te nieliczne elementy zostały przygotowane bardzo starannie. Gdy odpalałem tę produkcje szczerze myślałem, że chyba coś mi się pomyliło i zaraz zacznę grać w jRPG-a na Game Boy’a Advance! Także pod wzglęem dźwiękowym Magical Drop prezentuje się przyzwoicie, a odgłosy rozróby na planszy z pewnością dodają grze uroku.

Najważniejszą wadą omawianego tytułu jest wspomniany już brak opcji walki z komputerem. Tryb dla jednego gracza po kilku godzinach zaczyna się nudzić, ale do tego czasu z pewnością zapewni wam masę świetnie spędzonego czasu. Na pewno poszukam innych części serii, bo Magical Drop jest znakomicie przygotowaną, niewymagającą grą, która z czasem staje się prawdziwym wyzwaniem.

Michał „Michu” Wysocki

Dodaj komentarz