Power Blade 2

Wielu męskich bohaterów w grach na NESa przypomina swoim wyglądem i umiejętnościami popularne w tamtych czasach postacie z filmów akcji. Oto jeden napakowany mężczyzna pokonuje masę wrogów, po czym ratuje kobietę/kraj/świat (niepotrzebne skreślić), unikając przy tym lecących zewsząd kul i bomb. Spora część tytułów, które powstały na przełomie lat 80. i 90. XX wieku na tę konsolę, została stworzona na licencji, np. Rambo, Terminator 2, czy choćby Batman. Jednakże tendencja do wcielania gracza w rolę twardziela dotyczyła również nowych, pod względem historii oryginalnych gier, które dopiero miały zaistnieć w szeroko pojętej popkulturze.

Możliwe, że po tym krótkim wstępie przychodzą wam na myśl dwaj panowie z kultowej Contry, którzy bez koszulek przemierzają m.in. zimę, warto jednak w tym miejscu wspomnieć o nieco mniej popularnej grze, powstałym w 1992 r. Power Blade 2. W oczekiwaniu na Cyberpunka 2077 można sięgnąć po tytuł, którego akcja rozgrywa się jakiś czas później, bo w 2200 roku. Nasz bohater, stylizowany na Arnolda Schwarzeneggera NOVA, dostaje od amerykańskiego rządu zlecenie zniszczenia fundacji Delta (dowiadujemy się tego z całkiem nieźle wyglądającego intra). W drodze do głównej bazy wroga ma do pokonania cztery levele, do których można podejść w dowolnej kolejności (wraz z rozwojem fabuły pojawiają się kolejne, wcześniej niedostępne).

Sama rozgrywka jest ciekawa i zróżnicowana. Właściwie w każdym poziomie twórcy wykorzystują inne sposoby na uprzykrzenie życia graczowi. Pojawiają się goniące nas plansze, elementy zręcznościowe, polegające głównie na utrzymaniu się, stojąc na powietrznych windach, sekwencje związane z dalekimi przeskokami itp. Ponadto, na przejście każdego etapu zostaje wyznaczony konkretny czas, jednak jest go na tyle dużo, że istnieje małe ryzyko, by zetknąć się z napisem „time out”. Interesujące jest również to, że oprócz głównych bossów, których spotykamy po przebyciu całego levelu, NOVA opcjonalnie pokonuje też mini bossów, których detronizacja jest źródłem specjalnego uzbrojenia, usprawniającego przejście poziomów. Po ich użyciu może np. wspinać się po ścianach lub poruszać się bez problemu pod wodą. W każdej chwili można skorzystać z dodatkowego ekwipunku i nie jest on ograniczony. Rozwojowi podlega także podstawowa broń, jaką jest bumerang. Początkowo rzucać się nim we wrogów z niedużej odległości – dopiero po złapaniu usprawnień, pozostawianych przez ubitych wrogów, strzały są szybsze i sięgają dalej. Mimo to gra jest dość trudna i stanowi wyzwanie nawet dla wprawionych graczy.

Dobrze prezentuje się też grafika. Utrzymana w cyberpunkowym klimacie, jest wyrazista, kolory platform i ścian są bardzo widoczne, zaś w tle występuje sporo szczegółów, które pozwalają bardziej wczuć się w futurystyczny świat. Wrogowie nie są specjalnie różnorodni, ale pasują do przedstawionego uniwersum. Na pochwałę zasługuje także panel bohatera, który znajduje się u dołu ekranu. Jest ładnie animowany, ale też funkcjonalny – można na nim zobaczyć liczbę żyć i energii NOVY, energię bossa, znajdźki, które posiada nasz bohater, czas pozostały do końca i etap levelu, na którym się znajduje. Usprawnia to rozgrywkę, gdyż nie trzeba każdorazowo pauzować gry, by zobaczyć, ile ma się jeszcze żyć.

Odnoszę wrażenie, że autorzy tak bardzo skupili się na grafice i mechanizmie rozgrywki, że nieco odpuścili muzykę. Wydaje się dużo słabsza w porównaniu z poprzednią częścią. Owszem, słysząc ją czujemy, że jesteśmy w jakimś laboratorium czy futurystycznej fabryce, jednak nie wpada w ucho i nie ma się ochoty do niej wracać. Nie przeszkadzałaby mi nawet gra bez głosu. Pozostałych dźwięków też nie ma dużo, pojawiają się przy pokonaniu wrogów, wyborze specjalnej zbroi lub użyciu broni.

Power Blade 2 jest tytułem wymagającym, ale bardzo ciekawym. Liczne usprawnienia bohatera pozwalają na dłuższe obcowanie z grą. Niecierpliwi użytkownicy mogą skorzystać z passwordów, aby dozować sobie rozgrywkę. Warto dać tytułowi szansę, szczególnie jeśli ktoś lubi różnorodność w grach i futurystyczne klimaty albo jest fanem gubernatora Kalifornii. Muzyka odstaje od całokształtu, ale nie wpływa to w sposób znaczący na gameplay. Zapewniam, że obcowanie z NOVĄ pozwoli wyćwiczyć i refleks, i opracowanie taktyki, w zależności od prędkości levelu.

Izabela „Prezesowa” Durma

Dodaj komentarz