Przegląd teleturniejów na NES-a

Któż z nas nie lubi teleturniejów? No dobrze, pewnie znajdą się tacy, ale obecnie w ramówce posiadamy taką różnorodność programów, że pewnie każdy znajdzie coś dla siebie. Nie ukrywam, że sama jestem fanką chyba najbardziej ambitnego obecnie Jednego z dziesięciu. Współcześnie raz na jakiś czas pojawiają się na konsolach gry z quizami, ogromną popularnością cieszą się także wszelkiej maści gry przeglądarkowe, nawiązujące swoją nazwą do bardziej znanych odpowiedników. Dzisiaj zapraszam Was na przegląd gier o tej tematyce na starym, poczciwym NES-ie.

Classic Concentration

Kojarzycie grę w stylu memory? Otrzymujemy planszę z zakrytymi kartami i musimy odsłonić dwa identyczne obrazki. Na podobnej zasadzie działa wydane przez Game Tek Classic Concentration. Musimy sparować dwa wyrazy, wśród których znajdują się wartościowe wygrane, jak choćby pierścień, daleka wycieczka, telewizor czy sofa. Kiedy kart ubywa, pod spodem pojawia nam się rebus. Naszym głównym celem jest nie tyle pokonanie przeciwnika na ilość odkrytych par, ale właśnie odgadnięcia hasła, które skrywa się pod spodem. Co ważne, nawet odsłonięcie wszystkich kart nie oznacza jednoznacznego odgadnięcia hasła, ponieważ bywają one kłopotliwe. Wśród kart znajduje się także coś w rodzaju dzikiej karty, która zapisuje jeden z przedmiotów na naszą listę, choć nie musimy go sami odnajdywać. Irytujące jest to, że przeciwnik jest bardzo spostrzegawczy a nie da się obniżyć poziomu trudności. Gra momentami frustruje, ale nie wyszło nic podobnego na NES-a, więc warto spróbować.

Double Dare

Kolejna produkcja od Game Tek, specjalizującego się w adaptacjach teleturniejów. Tym razem gramy w dwuosobowym zespole, a oprócz wiedzy wykazywać musimy się także sprytem, ponieważ o tym, kto rozpocznie rundę, decydują mini gry, jak choćby kręgle czy rzucanie jajek do celu. W każdej rundzie otrzymujemy serię pytań z wiedzy ogólnej, czasem są one banalne, czasem nieco trudniejsze, zwłaszcza dla osób nie będących za pan brat z kulturą i historią USA. Otrzymujemy propozycje A, B, C, ale możemy także oddać pytanie. Przeciwnicy również mogą nam je zwrócić, cena tego pytania idzie w górę. Istnieje jeszcze opcja skorzystania z pojedynku w określonej dyscyplinie sportowej. Co rundę pieniądze za odpowiedź wzrastają, a oczywiście wygrywa ta drużyna, która zgromadzi na koniec więcej mamony. Bardzo przyjemny tytuł, jak na NES-owe teleturnieje również dość przystępny. Można wybrać poziom trudności.

Family Feud

Przychodzi baba do lekarza, a lekarz też baba. Żarty na takim poziomie zwykły inaugurować jeden z najpopularniejszych teleturniejów w naszym kraju, czyli Familiadę. Jeśli ktoś zna edycję polską, nie będzie miał problemów ze zrozumieniem zasad. Przejmujemy stery nad stworzoną rodziną. Prowadzący zadaje pytania, a naszą rolą jest odpowiadanie na nie tak, jak mogliby to robić ankietowani. Jako ciekawostkę dodam, że w wersji NES-owej odpowiedzią może być cyfra – jedno z pytań brzmiało, ile średnio tygodniowo wydajemy na zakupy w spożywczaku. Na ogromny plus zaliczam to, że AI „domyśla się” naszych odpowiedzi, jeśli zrobimy literówkę lub podamy synonim, co niestety nie w każdej grze ma miejsce. Kolejna zaleta to fakt, iż nasi rywale nie są wszechwiedzący, też zdarza im się tracić szanse.

Hollywood Squares

Czy jest tu ktoś, kto nie kojarzy słynnej gry „kółko i krzyżyk” (oj wiem, to już kolejne pytanie retoryczne)? Zapewne nie, zatem mogę przejść do krótkiego opisu kolejnej produkcji Game Teka. W Hollywood Squares wcielamy się w wybraną postać i rywalizujemy z przeciwnikiem. Na początku tury ukazuje nam się pole jak do wspomnianej wyżej gry, na każdym z nich jest jedna osoba. Kiedy klikniemy na nią, otrzymujemy pytanie, na które dany celebryta udziela odpowiedzi. Naszym zadaniem jest wskazanie, czy się z nim zgadzamy, czy nie. Jeśli odpowiemy poprawnie na pytania osób znajdujących się w tym samym rzędzie bądź po skosie, wygrywamy rundę. Pytania nie są aż tak trudne, zaś niektórzy celebryci udzielają na tyle odjechanych odpowiedzi, że łatwo nam będzie dojść prawdy.

Jeopardy!

Jak się okazuje, teleturniej znany w kraju nad Wisłą jako Va Banque cieszył się ogromną popularnością w Stanach, ponieważ łącznie powstały aż cztery gry na NES-a, będące egranizacją tego programu. Jako że różnice między nimi to głównie kategorie pytań i może kilka dodatkowych opcji, opis podstawy będzie najdłuższy, zaś w pozostałych częściach wskażę tylko pewne wyróżniki. Otóż na początku wybieramy tryb gry, co ciekawe i bardzo fajne, możemy grać w pojedynkę, bez udziału AI. Na planszy ukazują się kategorie wszelkiej maści oraz wartość pieniężna każdego z pytań. Naszym zadaniem jest oczywiście odpowiedzenie na jak największą liczbę pytań i zdobycie masy pieniędzy. To, co jest łyżką dziegciu, to precyzja w odpowiedzi. Jeżeli popełnimy literówkę, nie ma opcji, by została nam uznana odpowiedź. Czasem zdarzało mi się, że znałam odpowiedź w języku polskim, ale angielski odpowiednik pisany był nieco inaczej niż mi się wydawało, przez co traciłam pieniądze, o które walczyłam. Niemniej tytuł bardzo wciągający, szkoda że pytania szybko się powtarzają.

Jeopardy! 25th Anniversary Edition

Edycja powstała na 25-lecie nie różni się znacznie od podstawki. Zasadniczo pojawiają się nowe pytania, ale niewiele ponad to. Wśród kategorii można trafić m.in. na owoce, słowa na daną literę, fikcyjne zwierzęta, filmy, czy historię świata. Należy jednak pamiętać, że filmy znane są głównie Jankesom, a i historia potrafi krążyć wokół jednego z największych państw świata.

Jeopardy! Junior Edition

Kolejna bardzo podobna pozycja. Różni się od poprzedniczek postaciami – faktycznie są to dzieci – oraz pytaniami, które, choć skierowane do najmłodszych, nadal są trudne dla gracza, który nie mieszka w USA. Muszę jednak przyznać, że w tej edycji szło mi najlepiej i często zdarzało się, że znałam odpowiedź, ale w języku polskim, więc nie mogłam za bardzo poszaleć. Niemniej i tak wszystkie części Jeopardy mi się podobają, najbardziej Super, ale o tym za chwilę.

Remote Control

Kolejny teleturniej niekoniecznie kojarzony w naszym kraju. Jest to egranizacja programu emitowanego na MTV. Naszym zadaniem jest wcielenie się w wybraną postać i stanięcie do rywalizacji z innymi znawcami popularnych wówczas kanałów i postaci. Coś jakby dzisiaj zrobić konkurs wiedzy dla dzieciaków o ich ulubionych YouTuberach. Niestety, przez wzgląd na tematykę pytań trudno jest sobie poradzić bez oddawania strzałów (do pytań dołączone są trzy odpowiedzi). Grafika daje radę, jednak muzyka i cała reszta nie przekonuje.

Super Jeopardy!

Jak wspomniałam wcześniej, moja ulubiona część. Posiada wszystko to, co poprzedniczki, ale dodatkowo wyposażona jest w bardzo ciekawą opcję. Jeżeli po wyświetleniu kategorii widzimy, że nie poszalejemy, możemy przyciskiem SELECT dokonać ich całkowitej zmiany do momentu aż nam przypadną. Podobała mi się kategoria biblijna oraz „Polska”, choć po prawdzie interpretowana była przez pryzmat Stanów (Kościuszko i te sprawy).

Wheel of Fortune

„Magda, pocałuj pana!”. Obecnie, głównie przez wzgląd zmieniających się prowadzących, Koło Fortuny nie jest już tak kultowe, jednak nadal cieszy się popularnością, skoro nie zeszło z anteny. Podobnie jak w przypadku serii Jeopardy, tak i tutaj mamy kilka części, które różnią się w zasadzie kategoriami i hasłami, sama rozgrywka zostaje niemal bez zmian. Tak więc najpierw kręcimy kołem, potem wskazujemy spółgłoski (ciekawostka – w języku angielskim „y” jest spółgłoską), zaś naszym celem jest odgadnięcie hasła. Identycznie jak w znanym teleturnieju, na bazie którego powstała gra.

Wheel of Fortune: Family Edition

No właśnie, za bardzo od poprzedniczki to ona się nie różni. Na pewno fajne jest to, że oprócz zwykłej walki z AI, możemy skorzystać z opcji gry samemu ze sobą. Wiadomo, po pewnym czasie jednak hasła i kategorie się powtarzają. Powiedzmy, że w tej edycji wśród kategorii mamy choćby „tytuły” oraz „wydarzenia” . Często gęsto trafia się pole „bankrut”.

Wheel of Fortune: Featuring Vanna White

Vanna White to jedna z postaci mocno kojarzonych z amerykańskim Kołem Fortuny. Jednakże, jej obecność w tytule niewiele zmienia. Prezentuje się świetnie na NES-owej grafice i powiedzmy, że to wszystko. Możemy wybrać wygląd postaci i zmienić kategorię, jeżeli nam nie podpasuje (w grze w pojedynkę). Znacząco różni się widok koła, osobiście uważam, że w tej części jest najsprawniej. Wśród kategorii choćby „rzecz” oraz „osoba”.

Wheel of Fortune: Junior Edition

W końcu, chciałoby się rzec, last, but not least. Ostatnia część Koła Fortuny i ostatnia gra w naszym zestawieniu. Tym razem z założenia ma to być produkt bardziej przyjazny dzieciom i młodzieży. Od oryginału różni się jedynie jakością haseł do odgadnięcia. W istocie są one prostsze. Do odgadnięcia takie kategorie jak „miejsce” czy „tytuł”.

Jak widać, wybór mamy całkiem spory. Ze swojej strony polecam NES-owe teleturnieje, zwłaszcza te, które znamy z naszych ekranów, ponieważ mimo pewnej wtórności (kilka przejść i nic nas nie zaskoczy), potrafią bawić i uczyć. Podobnie jak w przypadku upodobań względem samych programów, tak i wśród gier da się znaleźć satysfakcjonujący nas tytuł.

Izabela „Prezesowa” Durma

Dodaj komentarz