River City Ransom Ex

Od jakiegoś czasu na Retrobibliotece publikujemy recenzje najciekawszych beat ’em upów wydanych na konsolę Game Boy Advance. Przyszedł więc czas, żeby zaprezentować Wam produkcję uznawaną w dosyć szerokich kręgach miłośników gatunku za legendarną – River City Ransom Ex, znakomity port z NES-a.

Gra jest jedną z odsłon świata Kunio, znanego w Polsce z wielu odsłon na rodzimego Pegasusa. RCRE to historia dwóch młodych wojowników, dotychczasowych śmiertelnych wrogów, którzy zamierzają zrobić porządek z panoszącymi się po okolicy gangami i przy okazji uratować dziewczynę jednego z nich. Po drodze będą masakrować najróżniejszych typów spod ciemnej gwiazdy, w tym przedstawicieli różnych japońskich subkultur. Warto śledzić dialogi, które pojawiają się na ekranie równolegle z akcją – pozwolą nam one ustalić, gdzie powinniśmy się udać. To o tyle ważne, że gra posiada w zasadzie otwarty świat i możemy swobodnie decydować, gdzie w następnej kolejności poszukać zaczepki.

River City Ransom Ex jest niemal klasycznym przedstawicielem gatunku. Poruszając się po prezentujących miasto i budynki planszach bierzemy udział w mordobiciu przy pomocy trzech podstawowych akcji – ciosu ręką, nogą i skoku. Wraz z rozwojem gry możemy jednak odblokować nowe umiejętności i sekwencje ciosów w specjalnych sklepach. Nie zmieni to jednak faktu, że sama mechanika walki jest dosyć toporna. Drażni nie tylko zbyt wolne poruszanie się po mapie (biegać można tylko w prawo i lewo, a nie w górę i w dół), ale masa chyba celowych zabiegów w stylu możliwości otrzymania obrażeń od rzuconego przez siebie przedmiotu.

Jak na beat ’em upa i port z NES-a, gra jest całkiem mocno rozbudowana. Posiadamy możliwość dużej modyfikacji stylu gry (nie tylko liczby osób w drużynie i poziomu trudności, ale także liczby przeciwników w gangu, taktyki naszego sprzymierzeńca czy wyglądu ekranu). Ciekawy jest także system rozwoju postaci – zabrane przeciwnikom pieniądze możemy wydać na przedmioty rozwijające różne cechy i umiejętności naszej postaci, brak jest tutaj klasycznego systemu zbierania doświadczenia. Szkoda tylko, że wybierając zakupy nie widzimy ich opisów – wydajemy zatem pieniądze w ciemno!

Odświeżone przez firmę Atlus RCRE to pozycja pełna humoru i czekających na odkrycie sekretów, która mimo braków w dziedzinie płynnego sterowania powinna spodobać się wszystkim miłośnikom gatunku. Choć to trudne, zwróćcie uwagę na dialogi – czasami potrafią rozłożyć bardziej niż celny cios z półobrotu!

Michał „Michu” Wysocki

Dodaj komentarz