Scurge: Hive

Nie spodziewałem się, że mimo upływu prawie dziesięciu lat, w trakcie których interesowałem się Game Boy’em Advance, przegapię jakiś warty uwagi tytuł. Przeglądając internetowe listy przebojów trafiłem jednak na Scurge: Hive – specyficzną strzelankę wydaną również na Nintendo Dual Screen, która zachwyca grafiką i zniechęca potwornym poziomem trudności.

Gra opowiada historię Jenosy Army – łowczyni nagród, której zadaniem jest sprawdzić, co dzieje się w jednym z biochemicznych laboratoriów. W wyniku ataku obcych o zbiorczej nazwie Scurge, laboratorium zostaje zniszczone, a na całej planecie rozpanoszyły się najróżniejsze monstra. By wypełnić warunki kontraktu bohaterka musi nie tylko dowiedzieć się, co było przyczyną opisanych wypadków, ale także zneutralizować zagrożenie i znaleźć lekarstwo na swoją chorobę – sama bowiem w wyniku starcia została zakażona obcym wirusem.

Scurge: Hive jest klasyczną handheldową strzelanką zmutowaną z hack n’ slashem – nasza rola polega na poruszaniu się po mapach i wycinaniu (czy raczej wystrzeliwaniu) w pień hord przeciwników. Do dyspozycji mamy blaster, który wraz z rozwojem fabuły zyskiwał będzie nowe usprawnienia. Graczy czeka masa logicznych łamigłówek (głównie sprowadzających się do tego, gdzie co ustawić i w którym miejscu na to skoczyć) oraz niezliczona liczba przeciwników o najróżniejszych cechach i rozmiarach.

Największą wadą gry jest poziom trudności. Zdaję sobie sprawę, że jako fan jRPG-ów i przeciwnik RTS-ów nie dysponuję zręcznością wymaganą chociażby w nowoczesnych strzelankach czy platformówkach, ale Scurge: Hive na normalnym poziomie trudności (a są jeszcze dwa wyższe!) powinno dawać mi przynajmniej chwilę wytchnienia. Tymczasem gra spokojnie zasługuje na odznakę nesowego poziomu trudności – nieustannie atakujący nas wrogowie, często skrzętnie poukrywane rozwiązania łamigłówek oraz kończący się czas (gdy poziom skażenia wzrośnie do 100% gwałtownie ubywa nam życia, trzeba szukać portalu leczącego) sprawiają, że tę samą planszę powtarzałem po kilkadziesiąt razy.

Nie można jednak odmówić produkcji uroku. Solidnie przygotowane projekty postaci i przeciwników oraz lokacje cieszą oko. Tak samo jak menu w stylu sci-fi oraz masa efektów świetlnych, które napotykamy na mapach. Podobnie sprawa wygląda w przypadku muzyki – kompozytor Jacob Kaufman wykonał kawał dobrej roboty przygotowując ścieżkę dźwiękową w klimatach industrialnych, ocierającą się z jednej strony o psychodelię, z drugiej – o ciężki metal. To chyba maks, który można wycisnąć z tej konsolki.

SH to jedna z nielicznych gier, które wyszły jednocześnie na GBA i NDS-a. Z korzyścią dla tej pierwszej konsoli, ponieważ wersja na Nintendo Dual Screen nie dość, że nie zawiera żadnych dodatków, pozbawiona została także większości efektów graficznych chociażby w postaci mgieł.

Scurge: Hive jest perełką, ale dla bardzo specyficznej grupy odbiorców. Fani szybkiej akcji i konieczności natychmiastowego podejmowania decyzji pewnie będą zachwyceni. Jeśli jednak wolicie stonowany styl rozgrywki, który umożliwia zwolnienie i przemyślenie strategii, nie sięgajcie po ten tytuł. Szybko najdzie was bowiem ochota na zniszczenie czegoś w swoim najbliższym otoczeniu. Ta gra nie wybacza nieuwagi.

Michał Wysocki

Dodaj komentarz