Summon Night: Swordcraft Story 2

W środowisku muzycznym funkcjonuje coś, co nazywa się syndromem drugiej płyty. Dotyczy on młodych zespołów, które po wydaniu świetnego debiutu nie radzą sobie z oczekiwaniami wobec kolejnego krążka i zaliczają poważną wpadkę. Co ciekawe, relatywnie rzadko taką samą zależność można przenieść na środowisko growe. Przeważnie sequele są lepsze niż pierwsze części serii, o czym przypomina kapitalne Summon Night: Swordcraft Story 2.

To druga z trzech niepowiązanych ze sobą fabularnie części docenianej serii action RPG-ów na GBA. Historia znów toczy się wokół bohatera (lub bohaterki), który musi rozwijać swoje umiejętności kowalskie i bitewne, by móc obronić rodzinę i miejsce zamieszkania. Ponownie otrzymamy także do pomocy summona z innego wymiaru. Tym razem nasz heros osiadł w zbudowanej na zboczu góry wiosce, której głównym celem jest powstrzymywanie zapieczętowanego w czeluściach potwora. Oczywiście znajdą się tacy, którzy będą chcieli moc zamkniętego monstrum wykorzystać, a my musimy im przeszkodzić. Choć dość trywialna, historia przedstawiona w SN:SS2 jest kompletna, wzruszająca i całkowicie angażująca naszą uwagę, głównie dzięki świetnie zarysowanym postaciom pierwszo- i drugoplanowym. Jak na action RPG-a, bardzo dużo tutaj dialogów.

Podobnie jak w pierwszej odsłonie serii, gameplay dzieli się na dwie zasadnicze części – łażenie po dungeonach w poszukiwaniu doświadczenia, wątków fabularnych i materiałów oraz przesiadywanie w naszym warsztacie, gdzie będziemy tworzyć coraz lepsze bronie. Swordcraft Story 2 został jednak w tych aspektach mocno zmodyfikowany względem oryginału. Lokacje z potworami są dużo bardziej różnorodne, a zasady craftingu przemodelowano. Wcześniej by zrobić daną broń musieliśmy mieć konkretny przepis i materiały, które pozyskiwało się ze znalezionych przedmiotów. Teraz wystarczy, że będziemy mieli wolny slot z jakąś bronią i konkretny materiał (zawsze jeden!). Nie brzmi to może jak rewolucja, ale podczas gry tak się to właśnie czuje. Zmiany zdecydowanie na plus!

Trudno w to uwierzyć, ale poprawiono warstwę audiowizualną. Mapy są jeszcze bardziej kolorowe i pełne małych, ale zauważalnych smaczków (takich jak wiszący gdzieś na skale kot czy bujające się na gałęzi owoce), a różnorodność zaprezentowanych środowisk może przyprawić o ból głowy. Poprawiono sprite’y i animacje postaci w trakcie walki, bardziej czytelne są również twarze podczas dialogów. Znakomicie wypada nowa ścieżka dźwiękowa, zawsze idealnie dopasowana do klimatu miejsca, w którym się znajdujemy.

Summon Night: Swordcraft Story 2 to wszystko, czego oczekuję po grze na GBA. Ma angażującą fabułę, stanowiący wyzwanie system walki, piękną oprawę graficzną i bohaterów, których motywacje są wiarygodne, a przez to można wczuć się w ich historię. Wielka szkoda, że ostatnia część trylogii na handhelda nie została nigdy wydana po angielsku.

Michał „Michu” Wysocki

Dodaj komentarz