Teenage Mutant Ninja Turtles IV: Turtles in Time

Wielka szkoda, że uniwersum Wojowniczych Żółwi Ninja ma już pewnie najlepsze lata za sobą. Na początku ostatniej dekady XX wieku Teenage Mutant Ninja Turtles odnosiły triumfy nie tylko za sprawą niezłych animacji (tworzonych zresztą po dziś dzień), ale także solidnych gier, które zagościły na chyba wszystkich liczących się platformach. W przypadku SNES-a właściciele marki zastosowali schemat znany z Nintendo Entertainment System – wzięli beat’em upa z automatów, podrasowali go mechanicznie i audiowizualnie, a następnie sprzedali w aurze nowości. Tak powstało Teenage Mutant Ninja Turtles IV: Turtles in Time.

Jak w większości tego typu gier, fabuła to mieszanka poważnych klimatów i oparów absurdu. Nasi bohaterowie oglądają wiadomości, gdy jeden z popleczników Shreddera na oczach całego świata kradnie Statuę Wolności. Następnie główny wróg żółwi przejmuje kontrolę nad pasmem telewizyjnym i kieruje szyderczy komunikat bezpośrednio do nich. Co oczywiste, zmutowane gady ruszają w bój, który przeniesie ich daleko w przeszłość. Jakoś będą musieli wrócić.

Mechanicznie gra to klasyczny beat’em up. Wybieramy jednego z czterech żółwi i ruszamy naparzać hordy wrogów, głównie popleczników Shreddera, roboty i dinozaury. Korzystając z klawiszy ciosu i skoku możemy tworzyć proste combosy, używać ataków specjalnych, a także rzucać przeciwnikami (w tym bezpośrednio w nasz ekran!). Gra zawiera kilka plansz specjalnych w stylu nieśmiertelnego surfowania po wodzie czy walki z perspektywy drugoosobowej (widzimy siebie oczami Shreddera). Jeśli ktoś nie jest zrażony do archaicznych już rozwiązań technicznych, rozgrywka nie powinna go rozczarować.

Wersja snesowa oferuje całkiem sporą liczbę nowości względem swojego arcade’owego pierwowzoru. Zmodyfikowano grafikę (która wykorzystuje Mode 7) i ścieżkę audio, dodano nowy level, a dwa zamieniono na plansze bonusowe. Pojawili się nowi bossowie i przeciwnicy na mapach. Przede wszystkim jednak gra oferuje nowe tryby rozgrywki – wyzwanie na czas oraz pojedynek pomiędzy dwoma graczami.

Teenage Mutant Ninja Turtles IV: Turtles in Time pokazuje, jak robić znakomite porty, które zadowolą fanów oryginału i graczy oczekujących nowości. Tytuł powinien spodobać się miłośnikom klasycznych chodzonych mordobić oraz wszystkim tym, którzy ronią łzy nostalgii nad zmutowanymi żółwiami.

Michał „Michu” Wysocki

Dodaj komentarz