X2: Wolverine’s Revenge

Wielokrotnie o tym wspominałem i pewnie jeszcze nie raz będę powtarzał – gry tworzone na podstawie filmów, zwłaszcza wydane w pierwszej dekadzie tego wieku, to w przeważającej mierze gnioty obliczone wyłącznie na łatwy zarobek. Może nie widać tego tak po recenzjach na Retrobibliotece, bo generalnie staramy się wybierać produkcje z różnych powodów (niekoniecznie pozytywnych) warte uwagi, ale większość produkcji franczyzowych to nudny do bólu chłam, o którym trudno cokolwiek napisać. Na szczęście, oprócz takich tytułów są jeszcze gry tworzone nie bezpośrednio na podstawie filmów, ale w ich uniwersum. Tutaj o wiele łatwiej o coś godnego uwagi, co potwierdza całkiem dobra platformówka X2: Wolverine’s Revenge.

Gra wyszła jako element kampanii promocyjnej do filmu X-Men 2 z 2003 roku i pogłębia niewyjaśnione wątki tytułowego bohatera. Zadaniem gracza jest infiltracja obiektu Weapon X oraz walka z wszelkiej maści mutantami, żołnierzami i robotami z kosmosu. Na drodze Wolverine’a staną także starzy znajomi, wśród których zobaczymy Magneto, Sabretootha, Wendigo czy Lady Deathstrike. Po naszej stronie praktycznie jedynym sojusznikiem będzie Profesor X, który w formie telepatii wyjaśni różne wątki mechaniczne związane z gameplay’em.

X2: Wolverine’s Revenge to w zasadzie bardzo rozbudowana platformówka z elementami metroidvanii (wraz z rozwojem fabuły zdobywamy umiejętności w stylu podwójnego skoku, które pozwalają nam pchnąć scenariusz dalej), beat ’em upa (nieustannie musimy rozwalać nowych przeciwników, przy czym Wolverine ma całą gamę różnych ciosów na różne okazje) i skradanki (często nieuważny ruch wszczyna alarm, przez który pojawia się chmara nowych przeciwników). Postać występuje w dwóch trybach – z wyciągniętymi szponami (może skakać po ścianach i zadawać większe obrażenia) oraz bez nich (możliwość zadawania ciosów z ukrycia i regeneracji HP). Do tego dochodzi masa drobniejszych smaczków oraz spore plansze podzielone na odrębne misje.

Graficznie, niestety, tytuł nie jest już tak atrakcyjny. Zamiast dopracowanego pixel artu (aż chciałoby się zobaczyć taką grafikę, jak na automatach) mamy komputerowo generowane modele z leciutką sugestią 3D. Plansze, choć dość różnorodne stylem, są zlepkiem szaroburych tekstur, których zwyczajnie nie da się oglądać bez zażenowania. Jedynie komiksowe przerywniki fabularne ratują trochę ten aspekt gry. Oprawa dźwiękowa także prezentuje się poniżej średniej. Niby są tu kawałki dobierane do tego, co dzieje się na ekranie, ale bardziej przeszkadzają niż pomagają w utrzymaniu odpowiedniego klimatu.

X2: Wolverine’s Revenge z pewnością nie jest tytułem dla kogoś, kto szuka niezapomnianych estetycznych wrażeń. To solidny pod kątem mechaniki i fabuły tytuł, który został oszpecony przez budżetową grafikę. Powinien spodobać się nie tylko fanom komiksowych przygód mutantów, ale także sierotom po Castlevaniach. Gra jest dynamiczna i nie najgorzej zaprojektowana. Warto sprawdzić ją tym bardziej, że jest jedynym z kilku portów (PC, GameCube, PlayStation 2, Xbox) ze średnią ocen powyżej 70%.

Michał „Michu” Wysocki

Dodaj komentarz