20 września 2021

Kirby Dream Land 3

W stajni Nintendo pojawiło się kilka postaci, które na stałe wpisały się złotymi zgłoskami w kanon tej firmy. Mówisz Nintendo, myślisz Mario (i wszyscy jego poplecznicy), Donkey Kong, ale i różowy słodziak, Kirby. To właśnie o nim będzie ten tekst, a precyzyjnie ujmując o jego trzeciej przygodzie w krainie marzeń/snów. Produkcja ta zagościła na SNES-ie w 1997 roku w Stanach, zaś rok później w Japonii.

Jak to zwykle w przypadku serii z tym bohaterem bywa, przygoda rozpoczyna się sielsko-anielsko. W idealnym, kolorowym świecie, Kirby jak gdyby nigdy nic oddaje się wędkowaniu, kiedy to zła chmura niszczy panujący spokój. Nasz bohater musi zatem porzucić dotychczasowe aktywności i ruszyć po to, by ratować świat – tyle że nie standardowo nasz ziemski glob oraz nasze tyłki, ale właśnie ten, w którym sam przebywa.

Nasza różowa postać ponownie posiada znaną z poprzednich części umiejętność, czyli wchłanianie zdolności pokonanych przeciwników. Wśród mnogości opcji warto wymienić choćby zamianę w kamień i atak kolcami. Może również korzystać z przeciwników jak naboi – brać do buzi i ciskać w innych adwersarzy. Kirby napompować może się także powietrzem, co pozwoli nam dotrzeć w miejsca w pierwszej chwili niedostępne. Co ważne, w odróżnieniu od NES-owych części, tutaj będziemy mogli korzystać również z pomocy innych postaci z uniwersum, nie tylko w pojedynkę lać wszystko, co się napatoczy.

Rozgrywka nie jest jakoś szczególnie dynamiczna, choć należy docenić różnorodność naszych wrogów. Nie mam tu na myśli jedynie ich aparycji, ale i zdolności. Niektórzy będą atakować nas z bliska, inni z kolei najlepiej poradzą sobie zdystansowani, nawalając nas choćby prądem. Na trasie warto nie tylko eliminować przeciwników, ale też zbierać i zbijać wszelkie możliwe gwiazdki, by zyskać ciekawe znajdźki. Podobnie jak i w innych tytułach, tak i tutaj jedne dają dodatkowe życia, a inne tymczasowe bajery, jak choćby chwilową nieśmiertelność.

Rozgrywka jest dynamiczna i ciekawa. Dzięki wspomnianej różnorodności przeciwników na pewno nie będziemy się nudzić. Możliwość znajdowania ukrytych przedmiotów również wciąga. Nasza postać porusza się wolnym krokiem, ale jeśli chcemy, możemy wprowadzić Kirby’ego w bieg, co sympatycznie zmienia jego wyraz „twarzy”. Na dodatek, wiele postaci będziemy mogli ujeżdżać. Nasza kulka może poruszać się na chomiku i służyć mu jako bumerang podczas walk, genialne!

Przejście z 8 bitów na 32 było absolutną rewolucją. Osobiście jednak uważam, że NES-owy Kirby pod względem graficznym prezentuje się dużo lepiej i to nie tylko dlatego, że jestem psychofanką tej konsoli. Na SNES-ie kolory są mniej intensywne, jakoś tak smętnie, do tego jeszcze infantylna melodyjka kojarząca się z wizytą w cyrku. Minka różowej kulki podczas biegu jest cudowna, ale reszta jakoś odstaje.

Ogólnie przygody Kirby’ego ponownie stoją na wysokim poziomie. Przypuszczam, że każdy fan przyjaznych platformówek będzie z tej gry zadowolony. Fajne moce, sekrety, bajery i umiejętności przyjaciół naszej kulki sprawiają, że człowiek nie chce odrywać się od pada. Może hardkorowców ten tytuł nie przyciągnie, gdyż na dłuższą metę nie jest szczególnie trudny, ale z pewnością każdemu da sporo frajdy.

Izabela „Prezesowa” Durma

Screeny pochodzą z serwisu Moby Games.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *