Recenzja książki “To właśnie my” Becky Albertalli, Adam Silvera

ksiazka

To właśnie my- Becky Albertalli, Adam Silvera

Arthur i Ben to przeurocza para, którą czytelnicy poznali w książce “A jeśli to my” Becky Albertalli oraz Adama Silvery. Tym razem tych dwoję, musi się rozstać, tylko po to, aby odnaleźć swój cel w życiu i karierę, która ich zadowoli, a po wielu miesiącach znów się spotkać, tylko czy po wielomiesięcznej rozłące tych dwoje będzie w stanie znów być parą, skoro napotykają jeszcze więcej przeszkód niż wcześniej?

“To właśnie my” to przeurocza, a zarazem wciągająca i poruszająca opowieść o parze, która za wszelką cenę chce być ze sobą, lecz inni, a nawet sam wszechświat będą temu przeciwni.

Ben właśnie kończy swój pierwszy rok studiów i nie były one tak kolorowe, jak sobie wyobrażał. Wykłady i tona zadań domowych go męczą, a pogarsza to jego praca na pół etatu, gdzie pracuję wraz ze swoim ojcem. Nie pomagają nawet najlepsi przyjaciele, zwłaszcza Dylan, który ostatnio zachowuję się dziwnie wobec Bena. Jednak Ben może zawsze liczyć na Mario, przystojniaka, który udziela mu nie tylko lekcji hiszpańskiego, ale także obsypuję go masą pocałunków. Mario to wielki marzyciel, który marzy o wielkiej karierze w Hollywood, ma to także wpływ na Bena, który rozważa wprowadzenie zmian w swoim życiu, choć doskonale sobie zdaję sprawę z tego, że będą one miały negatywny wpływ na relacje z pewną osobą z przeszłości.

Możesz też zobaczyć, jak przebiegało spotkanie z Marcinem Szczygłem w jaworznickiej bibliotece na jaworznoinfo.pl.

Artur po dwóch latach znów zawitał w Nowym Jorku, zmieniony, z nowymi przyjaciółmi, i pracą, która polega na byciu asystentem reżysera off-broadwayowskiego. Jasne, spędzanie lata bez osoby, która jest słodkim, niezawodnym chłopakiem Mickeyem jest beznadziejne, ale on wie, że ich związek jest wystarczająco silny, by przetrwać rozłąkę. Więc kiedy jego były chłopak Ben pojawił się na jego scenie życiowej, nie było to nic wielkiego. Ben jest zadowolony z tajemniczego Mario, co jest absolutnie w porządku. Pierwsza miłość jest zawsze wyjątkowa, ale jest już za późno na kolejne „a co jeśli”, tylko czy naprawdę?